• Wpisów:293
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 17:06
  • Licznik odwiedzin:32 907 / 2865 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
PLAN ODCHUDZANIA
-OD 19 STYCZNIA DO 26 CZERWCA OK 60/55 KG- (158 DNI)
-37 kg

*JEDZENIE*
-co 3 godziny mały posiłek ,od 6:30 do 17;30, czyli 4-5 posiłków w ciągu dnia
- zero słodyczy i tłustych dań (fast food)
-dozwolona gorzka czekolada okazjonalnie 1 pasek na 2 dni
- chleb tylko pełnoziarnisty
- wiecej warzyw niz owoców
- zero mleka
- w weekendy gotowane jajko na sniadanie
- gdy naprawde bede musiała spałaszować coś słodkiego bedzie to coca-cola zero
- zblanszowane mrożone owoce
-zielona i czerwona herbata oraz dużo wody
-surówki i sałatki
- płatki owsiane z jogurtem naturalnym

Bilans kaloryczny w ciągu 1 dnia = ok 500-800 kcal

CO 4 TYGODNIE REST DAY CZYLI NIE ĆWICZE I JEM CO CHCE

*AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA
- codziennie bieganie przez min. 25 min
- codziennie 50 przysiadów
- codziennie A6W
- w weekendy mel b
-zawsze ćwiczyć na w-f








  • awatar recovering 7teen: 1) ja bym zwiekszyla kcal jesli nie chcesz jojo do MIN 1000, najlepiej 1200 - masz b duzo czasu wiec na 1200 na pewno byly efekty 2) jedzenie do 18 do glupota - chyba ze kladziesz sie o 21, bo to o to chodzi zeby 3h przed spaniem zjesc 3) moze zamiast rest day jednego totalnie bezczynnego robic dwa dni: jednego zero diety ale z cw, a drugiego zero cw ale dieta? 4) b polecam odstawienie mleka - brzuch mniej wydety i duuzo b plaski, ale wtedy rozniez jogurty i serki wiejskie bo to ma laktoze tez i jest z mleka. ale juz sojowe czy owsiane otd jak najbardziej!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
ważę 85 kg. Nie zapomniałam że jesteś. Czuję sie jak wielki opasły potwór, choć tak nie wyglądam, ale właśnie tak się czuje. Dokładnie 8 miesięcy temu ważyłam 98 kg. Jest lepiej ale wciąż nie dobrze.



 

 
Na pięknym ciele pięknie wygląda nawet największy łach.
 

 


Poproszę to ostatnie pupsko.
Robimy pośladki!!!!!!!!!!
Coraz lepiej mi z moim ciałem, i spódniczki zaczęłam nosić, kocham lumpeksy, no naprawde.
  • awatar Beatrycze♥: Też uwielbiam lumpeksy!
  • awatar .renata.: Ja też:-) Właśnie biorę się za zestaw ćwiczeń na kształt pośladków :-) Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
waga: 86,7kg
codziennie:
bilans kaloryczny: ok 500kcal
bilans spalania:
-bieganie rano i wieczorem przez 30min/1h
(3min biegu-1min marszu)
-100 przysiadów
-popołudniami jazda na rowerze
-zawsze ćwiczyc na wf
-mel b butt
-200 brzuszków




waga do wakacji: 60/65/70 kg
I RZEŹBA!!!!!! OPALONE CIAŁO!!!!!!!
musze kupić jantar żeby zagescic włosy bo mam zakola i mnóstwo baby hair
 

 
  • awatar Mmmimi: ok ;o wpadnij do mnie ;d skomentuj coś albo zaobserwuj :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Rozdział 1 cz.2
Nie bardzo wiadomo tylko czy wrażenie to było dobre. Otóż Kazimierz przyjechał na zbiórkę rowerem, sam, choć jego ojciec też tam był. Większość jego kolegów miała zamożną rodzine która dbała by ich potomek zawsze z klasą stawiał się u horoążęgo Adama. Ale chłopiec wcale się tym nie przejął bo towarzyszył mu jego najlepszy kumpel - Ksenio zwany Buckiem. Ksenio nie był bogaty, lecz nie był też biedny. Należał do wojskowo-harcerskiej elity bo miał talent który w zupełności wystarczał mu do patrzenia z wyższością na otumanionych mamoną kolegów. Bardzo lubił Kazika który był ,według niego, wyjątkiem zdarzającym się raz na milion. Bucek nauczył Kazika wiele rzeczy, teraz na przykład uczył go pewności siebie i nie przejmowania się innymi. Białe wysokie gacie wychodzące z opietych spodni, sięgające chłopcu aż nad brzuch i krótki biały podkoszulek świeciły jasną bielą wszystkim po oczach. Twarze zebranych ojców, matek, młodych harcerzy i opiekunów zwróciły się z szokiem w strone Kazika. Zewsząd nastąpiło ogólne zaniemówienie, nawet orkiestra przestała grać.
- Będą się ze mnie śmiali!- szepnął do Bucka.
-Nie.
-Właśnie że tak! Zobaczysz!
- Nie, jeśli będziesz z tego dumny. Idź, dasz sobie rade.- Ksenio uśmiechnął się do przyjaciela i lekko go szturchnął -No, dalej!
Kazik nieśmiało podążył na przód obserwując horyzont, starał się wcale nie zerkać na gapiów.
Po chwili poczuł coś dziwnego, coś co sprawiło że poczuł się komfortowo i dobrze. Nagle zaczął iść żywiej i uśmiech zagościł na jego pociesznej twarzy, już nie trzymał się kurczowo szarfy jakby ta była jego schronem, tarczą. Kazik doświadczył jednego z najpiękniejszych uczuć świata - wolności w sobie, wolności we własnym ciele już nic nie miało prawa go zawstydzic, nawet najbardziej krzywe spojrzenia były dla niego niczym. Po prostu szedł ciesząc się tym kim jest. Pragnął zaczerpnąc z tego jak najwięcej. Chłopiec zdjął szarfe by móc wyswobodzic sie z koszulki rzucając nią o trawnik , rozpiął guzik który sprawił mu wiele trudu by móc zdjąć spodnie, by móc zdjąć te okropne moherowe gacie, by móc paradowac tak jak go sam Bóg stworzył. Ojciec Kazika stał i obserwował całę zajście, z kamienną twarzą, nie odpowiedział nawet na spojrzenia i komentarze.
- O bracie...-powiedział do siebie Bucek. Nawet nie myślał że Kazik może się posunąć aż tak daleko. Zainponował mu, bo on nigdy nie miałby na coś takiego odwagi.


Autor: CZEKAM o 11:10 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mail
Wrzuć na bloga
Udostępnij w usłudze Twitter
Udostępnij w usłudze Facebook

niedziela, 9 czerwca 2013
Rozdział 1
***
Tuż nad wysokim sufitem, tuż nad kryształowym żyrandolem po drewnianej podłodze biegały małe, bose stopy. Ich właściciel był nieco duży, toteż deski skrzypiały gdzieniegdzie. Jego uszy wychwytały chichoty i głośne rozmowy z salonu w którym to ojciec zabawiał ciotkę i wuja. Jednak jemu nie było do śmiechu, drobne , pulchne ręce walczyły z zapięciem od spodni które za nic miało swą powinność. Jego miekki, tłusty brzuszek wylewał sie , przelewał, dygodał i skakał. Chłopiec spojrzał w ogromne lustro w złotej ramie. Pomyślał sobie że ktoś o tak honorowej nazwie i rodowodzie nie powinnien wyglądać jak on , ale przecież wygląd nie ma znaczenia jeśli dokonałeś czegoś niesamowitego. I dziś miał zamiar to zrobić. Zaraz. Zacisnął pięści , usta także. Poczuł w sobie siłę której nie da się zobaczyć, poczuł się jak mężczyzna. Drapnął sznurek leżący na stoliku , zawiązał go wokół guzika, zawiązał, zapiął zamek, wygładził białą koszulke i poprawił harcerską szarfę. Jego uśmiech na pyzatej twarzy uwieńczył uczucia jakie go targały w tymże momencie. Kazik, bo to właśnie o nim jest ta opowieść, miał zamiar dziś pokazać wszystkim że jest godny posiadania ojca generała. Od zawsze chciał iść w jego ślady, był do tego stworzony. Stworzony do niesiania dumy dla ojczyzny swym imieniem, do pisania o nim w podręcznikach, do trzymania broni która była jak jedna z jego kończyn, do imponowania. Taki miał być, ale był grubym chłopcem z okrągłą twarzą , brązowymi błyszczącymi oczkami i uroczym uśmiechu. Ojciec mawiał że jest niczym drapieżny kot. Jego wygląd ma zmylić przeciwnika, który wyciągnie ręke by pogłaskać mięciutkie futerko a wtedy on odgryzie mu rękę. I Kazik taki był, a przynajmniej próbował, bo nawet gdy zachowywał sie agresywnie na ćwiczeniach i biegał najszybciej jak potrafił, był to najśmieszniejszy widok na świecie. Zeskakując z ostatniego schodka wpadł do salonu, a wszystkie oczy zwróciły sie ku niemu.
-Oh, jaki on jest rozkoszny!-zagruchała jego ciotka Margaret.
- Wdał się we mnie- powiedział wuj, a ojciec Kazika spojrzał na niego z pogardą przyglądając się uważniej jego tłustym baczkom i potrójnego podbródka.
- Ma tylko 8 lat, jeszcze z tego wyrośnie. - rzekł, i usmiechnął sie do syna po czym obaj wyszli na dziedziniec.
- Nie martw sie tym że masz troche za dużo w pasie, to wcale nie musi być wada. Wystarczy tylko wiedzieć jak jej użyć.- chłopiec smutno spojrzał na wysportowanego generała z odznaczeniami na mundurze, w wysokich butach i bronią ukrytą za pasem.
- Tobie łatwo to mówić.
- Nie. Kiedys też taki byłem.
Te słowa jeszcze długo dźwięczały mu w głowie , szczególnie kiedy przybył na zbiórkę. Wtedy to zrobił ogromne wrażenie.
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
DIETA "Im wiecej zjesz, tym wiecej schudniesz"
DIETA ”IM WIECEJ ZJESZ, TYM WIECEJ SCHUDNIESZ”


ZUPA KTOREJ MOZESZ JESC ILE CHCESZ:

- 6 duzych cebul
- 2 duze zielone papryki
- 1 kawalek seleru
- 1 kawalek kapusty
- 2 puszki pomidorow w sosie wlasnym
- 2 kostki rosolowe (kurczak )

Dodaj soli, p ieprzu, ostrego karry, pietruszki.
Pokroj warzywa na kostki i polej woda. Gotuj na duzym ogniu przez 10 min, pozniej zostaw na chwile na slabym ogniu, do momentu az warzywa beda miekkie.



Zasada jest taka, ze jesz ile chcesz, a im wiecej zjesz tej zupy, tym wiecej schudniesz. Dziwnie to brzmi, ale zupa ma takie skladniki, ze tak dziala. Plusem diety jest to, ze organizm sie przeczyszcza i sie chudnie, a nie trzeba sie glodowac. Proponuje zrobic duzo tej zupy, zeby miec na kilka dni. Efekt powinien sie utrzymac, po zakonczeniu diety.

Dieta ta jest uzywana przez lekarzy, glownie dla otylych pacjentow przed operacjami, gdyz oczyszcza organizm i latwiej przetrwac operacje i wyzdrowiec.



Nie jedz zupy samej, bez poszczegolnych posilkow podanych ponizej:


1 dzien.

Wszelkiego rodzaju owoc, wykluczajac banany. Arbuz ma malo kalorii i jest polecany. Tego dnia jedz tylko zupe (ile chcesz) i owoce. Mozesz pic wode, i nieslodzona herbate.


2 dzien.

Wszelkiego rodzaju warzyw. Jedz do syta i moga byc tez gotowane. Wyklucz kukurydze, groch. i awokado. Na kolacje tego dnia zjedz pieczonego ziemniaka z maslem.


3 dzien.

Jedz tyle zupy, owocow i warzyw co mozesz. Tego dnia nie mozesz zjesc ziemniaka.
Jezeli przestrzegalas zasad diety przez te 3 dni, powinnas juz schudnac ok 2,3- 3,8
kg!!



4 dzien.

Banany i mleko niskoprocentowe. Jedz banany i pij tyle wody ile mozesz, oczywiscie razem z zupa. Banany i mleko maja duzo kalorii i innych potrzebnych skladnikow. Musisz to zjesc, zeby dieta byla bezpieczna i zeby dostarczyc organizmowi potrzebnych rzeczy. Nie omijaj tego, bo to jest wazna czescia diety.



5 dzien.

Mieso wolowe i pomidory. Ok 200-300 gr miesa i ok 6 pomidorow. Postaraj sie wypic 6-8 szklanek wody. Zjedz conajmniej jedna porcje zupy tego dnia.



6 dzien.

Mieso wolowe i warzywa. Zjedz tyle miesa wolowego i warzyw ile mozesz tego dnia. Conajmniej jeden raz zjedz zupe.



7 dzien.

Kasza, napoje owocowe (nieslodzone) i warzywa. Jedz tyle ile chcesz i conajmniej raz zupe.



Jezeli nie oszukiwalas powinnas schudnac od 4 -8 kg. Jesli schudlas wiecej to zrob kilka dni przerwy.
Po tej diecie powinnas miec duzo energi.

UWAGA: Podczas diety nie pij alkoholu. Jesli masz zamiar pic alkohol to od 24 h nie mozesz byc na diecie- inaczej organizm moze zle zareagowac. Nie jedz tez chleba i innych rzeczy. Pamietaj zeby jesc tylko to co, wymieniono w jadlospisie.

Lekarstwa nie przeszkadzaja w przeprowadzeniu tej diety.
 

 
Od jutra rozpoczynam moje wyzwanie!
jusz nie moge sie doczekac poranku

Bieganie rano,pon, sob, niedz (4;30 , 5:30)
Jedzenie: (same zielone hyhyhyhy), w wiekszości sałata, brokuły, jabłka, ogórki, jogurty naturalne.
Płyny: woda, herbata zielona, czerwona i na odchudzanie.
waga w pon: ok 92kg, waga w pon nastepnego tygodnia chciałabym) ok. 88 kg
pod koniec października: ok 78 kg